Ocalić Diament ![]()
No cóż; zawsze było mi bliżej do śmierci niż życia.
Dlaczego?
Śmierć to tylko portal/brama do Domu, tego prawdziwego.
Nie rozumiałam ludzi; gier i zabaw, w które grają. Grać to można w planszówkę lub w teatrze a w życiu trzeba prawdziwie żyć bo tylko na tym można budować. Na iluzji i domysłach, bywa ciężko.
Nie rozumiałam niestabilności „dzisiaj mnie kochasz, jutro nienawidzisz”.
W świecie, który pamiętam uczucia były stałe, tutaj chwilowe.
Temat śmierci był mi bliski; samobójstwo rozważałam wielokrotnie a o eutanazji nawet pracę napisałam.
Część samobójców, czynem tym chce zwrócić na siebie uwagę bo czują się niewidzialni. Są to jedynie próby.
W moim przypadku; wiedziałam, że nieudolnych prób nie będzie.
Za każdym razem gdy byłam blisko, pokazywała się świadomość, że mam w sobie coś, co ma pomóc światu, że to coś jest we mnie i nie mogę stąd odejść ze względu na to coś. Co więcej, mam to chronić czyli jestem niejako strażnikiem swojego wnętrza.
Łatwo nie było.
Z czasem gdy zaprzestałam myśli o samounicestwieniu, byli inni chętni by mi to coś odebrać. Z wcieleniami, gdzie oddawałam swoje jasnowidzenie, do piekieł, w imię miłości.
Kilka dni temu zobaczyłam, że kryształ, choć pozostał na swym miejscu, rozlał się po całym wnętrzu; wniknął do krwiobiegu, połączył się z DNA.
Przestałam być jedynie szkatułką dla niego.
Staliśmy się jednością.
Już nikt mi go nie zabierze.
Gdy Świadomość spłynie na Nas w pełni, sami będziemy decydować kiedy i w jaki sposób opuścimy ten świat.
9 listopada 2020
